JJG Poemat Twórczość AMABILE Wydania CD - DVD SEZAMKI Rodzina Foto KUPUJ!
zdjecie strony

JÓZEF JAN GAŁECKI  

Darmowy licznik odwiedzin
 

JÓZEF JAN GAŁECKI - JJG



   W latach 2014/16 wydałem 13 śpiewników i książek, które są w ciągłej sprzedaży. Ani jednego egzemplarza nie kupiły byłe "Sezamki".

  Józef Jan Gałecki - mgr sztuki Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Łodzi i absolwent Podyplomowego Studium Kierowania Działalnością Społeczno-Kulturalną na Uniwersytecie Warszawskim; nauczyciel muzyki, kompozytor, autor tekstów. Członek zwyczajny Stowarzyszenia Autorów ZAiKS: Sekcji "B" - Autorów Utworów Muzyki Rozrywkowej i Tanecznej oraz Sekcji "D" - Autorów Utworów Literackich Małych Form.

   10-go maja 2016 roku zostałem członkiem Sekcji Literackiej Związku Polskich Autorów i Kompozytorów ZAKR. JJG - KLIKNIJ

Sala Koncertowa Akademii Muzycznej w Łodzi. Grę na organach studiowałem u prof. Kucharskiego.
Z granych kilku utworów organowych Bacha dzisiaj mógłbym zagrać jedynie Toccatę i Fugę d-moll. JJG

  Józef Jan Gałecki. Przez dwadzieścia siedem lat, od 1.09.1963 roku, pracowałem w łódzkich szkołach średnich jako kierownik zajęć pozalekcyjnych. W latach 1974-1991 byłem dyrektorem Zakładowego Domu Kultury ŁZPB im. Obrońców Pokoju "Uniontex" w Łodzi, który jeszcze przez dwa sezony, do 31.08.1993 roku, ratując przed likwidacją, prowadziłem jako własną firmę prywatną. Jednocześnie nadal pracowałem w Zespole Szkół Elektronicznych nr 2 do 31.08.1990 roku w wymiarze 12. godzin tygodniowo, trzy godziny ponad pół etatu.
  Szkoła i Dom Kultury to był mój żywioł. Mogłem bez ograniczeń realizować własne pomysły na wychowanie przez sztukę dzieci i młodzieży. W Zespole Szkół Elektronicznych (od 1967) miałem do wyłącznej dyspozycji 64 godziny tygodniowo na zatrudnianie instruktorów do prowadzenia zespołów artystycznych. To też ilość form zajęć pozalekcyjnych gwarantowała uczniom rozwijanie swych zainteresowań muzycznych (chór, zespół wokalny, studio piosenki, zespoły gitarowe), tanecznych (taniec towarzyski, zespół tańca artystycznego), parateatralnych (zespół małych form teatralnych, kabaret), recytatorskich, plastycznych, foto-filmowych. Sam prowadziłem chór, zespół wokalny, zespół recytatorski i zespół organizacji imprez (spotkania z ciekawymi ludźmi, potańcówki, akademie, inne).


[Rozmiar: 1135886 bajtów]

  W Technikum Łączności nr 2 pracowałem jako kierownik zajęć pozalekcyjnych: - od 1 września 1967 roku do 31 sierpnia 1974 roku na pełnym etacie 18 godz.; - od 1 września 1974 roku do 31 sierpnia 1991 roku na 12 godz. W tym czasie byłem dyrektorem Zakładowego Domu Kultury ŁZPB im. Obrońców Pokoju „Uniontex”.

  Moim obowiązkiem było organizowanie zespołów artystycznych, kół zainteresowań, akademii okolicznościowych, imprez szkolnych, spotkań z ciekawymi ludźmi, zabaw tanecznych i dyskotek. Współpracując z Samorządem Szkolnym udzielałem uczniom niezbędnej rady i pomocy przy organizowaniu przez młodzież jakichkolwiek imprez. Do prowadzenia zespołów i kół zainteresowań zatrudniałem instruktorów. Sam prowadziłem chór mieszany (co najmniej czterdziestoosobowy), zespoły wokalne (zwykle dwa), studio piosenki, zespół recytatorski, zespół organizacji imprez. Ważne też, że dyrektor Kazimierz Włodarski – którego darzę głębokim szacunkiem – zlecił mi prowadzenie lekcji wychowania muzycznego w klasach I-III. Oficjalnie tych lekcji Szkoła nie miała w programie. Lekcje gwarantowały mi stały kontakt z uczniami. Dzięki nim osiągałem niewątpliwe sukcesy.

  Różnych zespołów i kół zainteresowań, oprócz moich, organizowałem bardzo dużo: zespoły instrumentalne ( było kilka, głównie gitarowych), wokalne (nie tylko ja prowadziłem), recytatorskie, parateatralne, kabaret, tańca artystycznego, tańca towarzyskiego, fotograficzne, filmowe, plastyczne. Wszyscy instruktorzy, poza instruktorem tańca towarzyskiego – ale z kategorią I, mieli wyższe wykształcenie.

  Hymn Szkoły był śpiewany na uroczystych apelach i akademiach szkolnych. Napisała do mnie o tym Pani Elżbieta Wójt, mgr ekonomii:

  "...ja bardzo dobrze pamiętam hymn naszej szkoły, może dlatego, że jak większość koleżanek z mojej klasy śpiewałam w szkolnym chórze, prowadzonym przez Józefa Gałeckiego, notabene, autora hymnu. Hymn był wykonywany przez chór na uroczystych apelach, akademiach itp. Chodziłam do szkoły w latach 1972-1977 i w tym czasie wiele takich uroczystości się odbyło. A najlepszym dowodem, że hymn szkoły zapadł uczniom w pamięć jest to, że spotkanie z okazji prawie 25-lecia matury, które odbyło się 24 listopada 2001r. (a było to pierwsze spotkanie naszej klasy od czasu ukończenia szkoły) rozpoczęliśmy odśpiewaniem hymnu szkoły i okazało się, że bardzo dobrze pamiętamy i melodię, i słowa".

  Pracując w szkołach średnich na stanowisku kierownika zajęć pozalekcyjnych zawsze prowadziłem chór mieszany, co najmniej czterdziesto-osobowy. Tutaj na dwóch zdjęciach mój chór w Technikum Łączności Nr 2 z dwóch różnych imprez w latach siedemdziesiątych.


    Zawsze też sam prowadziłem co najmniej jeden zespół wokalny i niekiedy studio piosenki.


  W każde wakacje organizowałem jeden lub dwa obozy wędrowne. Zwiedziłem z młodzieżą w ten sposób całe południe i północ Polski. Były po temu doskonałe warunki. Trasy dobrze zorganizowane i zaopatrzone, wystarczyło je wybrać i zamówić. Młodzież chętnie w tych obozach uczestniczyła. Tutaj obóz z Technikum Łączności Nr 2 prowadzony z żoną Haliną, która była w tej szkole nauczycielką języka rosyjskiego, a przez ostatnie lata również wicedyrektorką.

  Przez cały też czas prowadziłem badania nad uzdolnieniami muzycznymi uczniów przychodzących z podstawówki do szkoły średniej. A też nad skutkami źle prowadzonych lekcji wychowania muzycznego przez niedouczonych nauczycieli jak też nieodpowiedzialnych działań publikatorów propagujących wyłącznie tandetną muzykę, która niszczy psychikę i stępia narząd słuchu. Skutki dla entuzjastów tej muzyki i dla ich potomstwa są fatalne. Niezbyt optymistyczne przemyślenia przekazałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej podczas tworzenia programu wychowania muzycznego w szkołach (1991/93). Nie miejsce tu na ich rozwijanie i wynikające stąd konkluzje. Pouczający to materiał ale zbyt obszerny.


    Podczas mojego dyrektorowania Zakładowy Dom Kultury Łódzkich Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Obrońców Pokoju "Uniontex" prowadził niezwykle ożywioną działalność kulturalno-wychowawczą. Była to placówka otwarta. Podstawowe formy upowszechniania kultury prowadziliśmy w Działach: Oświatowym, Artystycznym, Upowszechniania Sztuki i Organizacji Imprez. Nasza Biblioteka z bogatym księgozbiorem, zatrudniająca cztery etatowe bibliotekarki, działała również niezwykle prężnie. Ale poza tym realizowaliśmy kilka bogatych programów aktywizacji kulturalnej załogi przedsiębiorstwa i środowiska. W tym przede wszystkim program "Sojusz świata pracy z kulturą i sztuką". To wymaga osobnego omówienia. Tutaj nadmienię, że w ramach tego programu współpracowaliśmy m.in. z Klubem Młodych Pisarzy "Wiadukt" organizując wiele spotkań i konkursów literackich jak: "Turniej Jednego Wiersza" czy Ogólnopolski Konkurs Literacki o nagrodę "Czółenka Tkackiego". Na jednym ze spotkań w kawiarni ZDK w połowie lat osiemdziesiątych był znany łódzki karykaturzysta, Ibis Gratkowski, który wychodząc wręczył mi tę karykaturę.

    Adam Jacek Gałecki. Ojciec był w swoim czasie aktywnym działaczem społecznym na polu upowszechniania kultury. Między innymi w latach 1975-1989 był członkiem Zespołu ds. Domów Kultury przy Ministrze Kultury i Sztuki. W tym czasie pełnił też funkcje wiceprzewodniczącego Komisji Kultury CRZZ (później OPZZ) i przewodniczącego Zespołu ds. Zakładowych Domów Kultury przy Centralnym Ośrodku Metodyki Upowszechniania Kultury. Przez dwie kadencje (w latach 1981-1989) zasiadał w Radzie Programowej Telewizji Polskiej. Był członkiem założycielem i członkiem Zarządu Stowarzyszenia Animatorów Kultury. Przez dwa sezony (1991-93) był jednym z dwóch konsultantów Ministerstwa Edukacji Narodowej przy tworzeniu programu wychowania muzycznego w szkołach.

  DZIECIĘCY ZESPÓŁ ESTRADOWY "SEZAMKI" - 1983-2003

  W ZDK 1.09.1983r. powołałem do życia Dziecięcy Zespół Estradowy "Sezamki", który z dużym powodzeniem prowadziłem w Łodzi do 20.12.2003 roku. Był to Zespół duży, w każdym sezonie skupiał ponad setkę dzieci od 6-15. lat. Byłem jego założycielem i kierownikiem artystycznym. Równie ważnym dla mnie zespołem była moja Grupa Wokalna "Amabile", zespół mieszany, osiem osób dorosłych, (1974-93). Dla obydwu zespołów napisałem pond sto piosenek - teksty i muzykę.
  Dla "Sezamek" napisałem scenariusze, teksty i muzykę takich programów jak: Widowisko estradowe "Balowanie na polanie" ("Wiosna" i "Lato"); Jasełka'2000 "We żłobeczku na sianeczku" ("Zwiastowanie" i "Narodzenie"); Baśń muzyczna "Zamieszanie w Lichostanie"; luźne zestawy piosenek: "Mam z piosenkami kram", "Sezamkowa Gala", "Gwiazdą być"; a też muzykę do musicalu "Rewia na chodzie", którego scenariusz i teksty napisałem wspólnie z Piotrem Łosowskim...  więcej


  SOJUSZ ŚWIATA PRACY Z KULTURĄ I SZTUKĄ

  Z trzech propozycji przedstawionych mi przez dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miasta Łodzi wybrałem Zakładowy Dom Kultury Łódzkich Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Obrońców Pokoju "Uniontex" dlatego, że przedsiębiorstwo znalazło się wśród 22. największych zakładów pracy w Polsce, wytypowanych do realizacji programu "Sojusz Świata Pracy z Kulturą i Sztuką". Obejmując z dniem 1 września 1974 roku stanowisko dyrektora ZDK, stawałem się tym samym pełnomocnikiem zakładu ds. "Sojuszu"...   więcej

    Jak do tego doszło? Od 1967 roku pracowałem w Technikum Łączności nr 2 w Łodzi na stanowisku kierownika zajęć pozalekcyjnych. W czerwcu 1974 roku wizytujący Szkołę wizytator stwierdził, że powinienem mieć etat nie 18. a 36-godzinny, jak mają szkolne świetliczanki. Żadne argumenty nie trafiały do niego. Następnego dnia powiadomiłem dyrektora Szkoły, że załatwiłem nową pracę. Mam objąć ZDK "Uniontexu" od 1.o7. do 31.08. na 1/2 etatu, a od 1 września na pełny etat. Dyrektor nie mógł mnie zatrzymać ale zaproponował mi od września 12 godz. (3 godz. ponad pół etatu) i pozostanie na tym samym stanowisku. Tym samym okazało sie ,że wizytator nie miał racji. Ale odwrotu nie było. Na tych 12. godz. pracowałem w TŁ nr 2 do 31 sierpnia 1990

    Łódzkie Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. Obrońców Pokoju przystšpiły do realizacji "Sojuszu..." 3 maja 1974 roku. Tuż po tym, od 1 lipca, zatrudniono mnie jako specjalistę ds. tego programu.

    Oto jak o tym pisze Andrzej Adler w książce "Jubileusz w sali Brauna": "Realizacji programu "Sojuszu..." nadano w "Uniontexie" wyjątkowo wysoką rangę. Patronat nad nią objęła dyrekcja przedsiębiorstwa, Komitet Zakładowy PZPR, organizacja związkowa oraz Zarząd Zakładowy ZSMP. Zakładowy Dom Kultury przejął merytoryczną stronę programu oraz koordynację wszystkich działań podejmowanych w ramach "Sojuszu...". W obliczu tak poważnych zadań stawianych przed Zakładowym Domem Kultury Dyrekcja "Uniontexu" uznała, że tą placówką powinien kierować człowiek, który sprosta nowym wyzwaniom.
    Przedsiębiorstwo wzięło na siebie poważny obowiązek stworzenia możliwie najlepszego programu "Sojuszu..." i konsekwentnej jego realizacji. Ówczesny dyrektor Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, Włodzimierz Pospiech, polecił na to stanowisko znanego mu menedżera kultury, Józefa Gałeckiego, który od jedenastu lat pracował w łódzkich szkołach średnich jako kierownik zajęć pozalekcyjnych, gdzie wykazał się nadzwyczajnymi osiągnięciami w inspirowaniu atrakcyjnych metod w wychowaniu młodzieży poprzez organizację różnorodnych form zajęć pozalekcyjnych.
    Józef Gałecki był głównym inspiratorem i twórcą zakładowego programu "Sojuszu...", on też bezpośrednio był odpowiedzialny za jego realizację tak w przedsiębiorstwie i ZDK, jak też wobec instytucji centralnych."

    W oparciu o tworzone przeze mnie programy do końca 1976 roku przedsiębiorstwo podpisało szczegółowe porozumienia z łódzkimi instytucjami kultury i sztuki reprezentującymi poszczególne środowiska twórcze: ZŁ ZPAP, Biurem Wystaw Artystycznych, PWSFTviT, PWSSP, PWSM, Teatrem Wielkim, Centralą Rozpowszechniania Filmów i Miejskim Zarządem Kin, Ponadto ZDK zawarł porozumienia o współpracy z: Oddziałem Łódzkim Związku Literatów Polskich, Klubem Młodych Pisarzy "Wiadukt", RSTK, Oddziałem Łódzkim Związku Kompozytorów Polskich, Ludowym Instytutem Muzycznym, Teatrem Studenckim "Pstrąg" oraz muzeami: Archeologicznym i Etnograficznym, Historii Ruchu Rewolucyjnego, Historii Włókiennictwa, Sztuki Współczesnej.

    Z miejsca też zaproszono mnie do udziału w instytucjach centralnych.

    Pisze o tym w 1986 roku Andrzej Adler w książce "Jubileusz w sali Brauna": "Dyrektor ZDK, Józef Gałecki, od 1974 roku udziela się społecznie w instytucjach centralnych. Między innymi jest członkiem Rady Domów Kultury przy Ministrze Kultury i Sztuki; wiceprzewodniczącym Komisji Kultury Centralnej Rady Związków Zawodowych, później Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych; bez członkostwa jest często zapraszany na posiedzenia Komisji Kultury KC PZPR jak również Narodowej Rady Kultury; od stycznia 1981 roku jest członkiem Rady programowej Telewizji Polskiej; od września 1983 roku został przewodniczącym Zespołu Doradczego ds. Zakładowych Placówek Upowszechniania Kultury Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury (COMUK); na co dzień współpracuje z Łódzką Radą Związków Zawodowych i Wydziałem Kultury Zarządu Głównego ZZ PPWOiS, który ma swoją siedzibę w Łodzi; integruje działania łódzkich zakładowych placówek upowszechniania kultury. W zgodnej opinii wszystkie przedsięwzięcia podjęte przez Zakładowy Dom Kultury w ramach "Sojuszu..." służyły integracji załogi przedsiębiorstwa, umożliwiały jej kontakt ze sztuką profesjonalną oraz umożliwiały rozwój amatorskiej twórczości artystycznej w oparciu o najlepsze wzory.
Oto lista członków Zespołu Doradczego COMUK ds. Zakładowych Placówek Upowszechniania Kultury wybranych na zebraniu w Ślesinie we wrześniu 1983 roku:

  1. Józef Gałecki, przewodniczący - ZDK ŁZPB im. Obrońców Pokoju, Łódź.
  2. Henryk Kidawa, wiceprzewodniczący - ZDK "Korab" Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, Szczecin.
  3. Ryszard Szlafczyński, wiceprzewodniczący - ZDK ZPM im Hipolita Cegielskiego, Poznań.
  4. Danuta Szymańska, wiceprzewodnicząca - Ośrodek Kultury KM Huta im. Włodzimierza Lenina, Kraków - Nowa Huta.
  5. Józef Ryba, sektetarz - ZDK "Chemik", Jasło.
  6. Anna Borek, sekretarz - DK Wałbrzyskich Kopalni Węgla, Wałbrzych.
  7. i członkowie:
  8. Jan Kalbarczyk, ZDK Fabryki Włókien Chemicznych, Tomaszów Mazowiecki.
  9. Romuald Mościcki, DK Konińskiego Zagłębia Węglowego, Konin.
  10. Bogdan Siwecki, ZDK Lubelskich Zakładów Metalowych, Lublin.
  11. Edward Skłodowski, Robotniczy MDK, Działdowo.
  12. Andrzej Urban, MDK Pracowników Przemysłu Spożywczego, Grudziąc.
  13. Mirosław Witkowski, ZDK ZP Tytoniowego, Radom.
  14. Jerzy Szawica, ZDK Azoty, Tarnów.
  15. Stefan Świtała, DK Kopalni "Zabrze", Bieleszowice Ruda Śląska.".

    Jako jedyny przedstawiciel zakładowych placówek kultury w Polsce byłem w latach 1974/89 członkiem Rady Domów Kultury przy Ministrze Kultury i Sztuki - od Józefa Tejchmy do Aleksandra Krawczuka. Zapoznałem się z wzorową działalnością wielu Domów Kultury w całym kraju, w tym również Zakładowych; na kilku delegacjach poznałem specyficzne formy upowszechniania kultury przez zakłady pracy w krajach Demokracji Ludowych; byłem m.in. łącznikiem MKiS z Komisją Kultury CRZZ (OPZZ) np. przy włączeniu MKiS w realizację zainicjowanego przez CRZZ w 1975 roku Ogólnopolskiego Przeglądu Aktywności Kulturalnej Ludzi Pracy "Człowiek - Praca - Twórczość"; itd, itp. Po zmianie ustroju kontakty z MKiS do końca lat dziewięćdziesiątych pomagały mi w uzyskiwaniu wsparcia finansowego szczególnie dla realizacji programów i wyjazdów do Watykanu Dziecięcego Zespołu Estradowego "Sezamki". MKiS finansowało też rozprowadzanie materiałów repertuarowych do szkół w województwach ościennych przy trzech pierwszych edycjach Konkursów Wokalnych na Wykonanie Piosenek Sezamkowych (1997/99).

    Byłem też w tym samym czasie, 1974/89, wiceprzewodniczącym Komisji Kultury CRZZ (OPZZ). Poza licznymi inicjatywami wymieniony wyżej Ogólnopolski Przegląd Aktywności Kulturalnej Ludzi Pracy "Człowiek - Praca - Twórczość" był przez lata naszym głównym programem. W jego realizację włączyliśmy: MKiS, ZG ZSMP, COMUK. Patronat objęła Komisja Kultury KC PZPR. W 1986 roku Centrala OPZZ powierzyła mi reżyserowanie Koncertu Galowego z okazji II Kongresu OPZZ w Operetce Warszawskiej. Kandydatów było dwóch. Ja i Ryszard Pietruski, który był wówczas dyrektorem Operetki Warszawskiej. On chciał ten koncert realizować z aktorami zawodowymi, głównie z Operetki, ja natomiast stawiałem na amatorskie zespoły artystyczne zakładów pracy. Koncert powierzono mnie. Miałem napisać scenariusz i całość reżyserować. Jeździłem po kraju i angażowałem zespoły. Wybrałem:

  • Chór Mieszany "Surma" MZK w Warszawie;
  • Chór Żeński PLM im. H. Wieniawskiego w Łodzi (dyr. Henryk Blacha);
  • Dziecięcy Zespół Estradowy "Sezamki", Grupa Wokalna "Amabile" i Recytatorzy ZDK ŁZPB im. Obrońców Pokoju w Łodzi;
  • Dziecięcy Zespół Tańca i Piosenki "Gama" oraz "Ręczno-Nożna Kapela Przydrożna" Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego w Szczecinie;
  • "Kapela Eltowska" FTiAT "Elta" w Łodzi;
  • Kapela "Włókniarska Brać" ZPB im. J. Marchlewskiego w Łodzi;
  • Śląska Kapela "Jorgusie" Huty "Ferrum" w Katowicach;
  • Pantomima Olsztyńska - Robotniczy Teatr Pantomimy Głuchych w Olsztynie (dyrektor i kier. art. Bohdan Głuszczak);
  • Zespół Góralski "Hamernik" Nowohuckiego Centrum Kultury w Krakowie;
  • Zespół Tańca Ludowego "Harnam" ZPB im. Sz. Harnama "Rena-Kord" w Łodzi (choreograf Sławomir Mazurkiewicz);
  • Zespół Pieśni i Tańca "Lasowiacy" KP "Huta Stalowa Wola".

    Koncert odbył się 28 listopada 1986 roku o godz. 1900.

  • Scenariusz i reżyseria: Józef Gałecki (używałem wówczas jednego imienia)
  • Organizacja: Edmund Szubiak - etatowy pracownik OPZZ, mój przyjaciel
  • Kierownictwo muzyczne: Henryk Blacha, kierownik muzyczny "Sezamek"
  • Chreografia: Sławomir Mazurkiewicz, choreograf "Harnama"
  • Scenografia: Wiesław Konopacki i Andrzej Nowicki - artyści plastycy z mojego ZDK

    Koncert był rejestrowany przez TVP. W następnym dniu I Program wyemitował godzinny skrót. Dla mnie ta impreza ma jeszcze inne znaczenie bo na finał Koncertu napisałem polonez i marsz "Praca, Pokój i Ojczyzna". Jest to mój pierwszy utwór (słowa i muzyka) jaki w ogóle napisałem. Bruno Gościniak, mój przyjaciel z Domu Kultury Stoczni Szczecińskiej z miejsca namówił mnie na rejestrację w ZAiKSie i od tego czasu zacząłem sam pisać teksty i muzykę. Mam film DVD z Koncertu. Patrz zakładka CD_DVD.

    Koncert Galowy OPZZ. "Sezamki" w piosence "Prawdziwi przyjaciele" na tle Chóru PLM im. Henryka Wieniawskiego w Łodzi.


    Finał Koncertu Galowego OPZZ ( 377 wykonawców ). Poniżej widownia.


    Inną wartością wyniesioną z OPZZ było nawiązanie współpracy mojego DK z Domem Kultury ROH z Puchov na Słowacji, który istnieje od 1970 roku. Ma Bibliotekę (36 tys. wol.) i stałe Kino. Dział Artystyczny prowadzi 19 zespołów (450 członków). Do przodujących należą: Zespół Teatralny "Makyta", Chór Mieszany "Domovina", Zespół Folklorystyczny "Vah", Kobiecy Teatr "121". Dyrektor tego Domu Kultury, Stefan Židek, podjął tę współpracę i od września 1976 do czerwca 1989 wielokrotnie wyjeżdżały "Sezamki", "Amabile", Zespół Piśni i Tańca Folkloru Łódzkiego, Zakładowa Orkiestra Dęta, Kapela "Z Przędzalnianej", Kabaret "Koleś", Zespół Tańca Estradowego "Charleston"Dziecięcy Zespół Instrumentalno-Wokalny "Szkraby", Studio Piosenki. Do nas przyjeżdżały ich zespoły. Cóż to była za wspaniała współpraca!


    Po lewej Stefan Židek, dyrektor Domu Kultury ROH w Puchov. Po prawej Halina Mucha (po mężu Drylowa), kierownik Działu Artystycznego ZDK, która zajmowała się m.in. całością spraw organizacyjnych Dziecięcego Zespołu Estradowego "Sezamki". Ona też wymyśliła nazwę Zespołu. Po niej sprawy organizacyjne "Sezamek" przejął na następne lata mój syn, Adam.


    Grupa Koncertowa "Sezamek" w Puchov. Po lewej Henryk Blacha, profesor zwyczajny Akademii Muzycznej w Łodzi. kierownik muzyczny "Sezamek" w latach 1983/93.

    W latach 1981/89, przez dwie kadencje, byłem członkiem Rady Programowej Telewizji Polskiej. Poznałem całą strukturę TV na Woronicza i kilka ośrodków regionalnych: Kraków, Koszalin, Poznań, Wrocław, Lublin. Pomijam szczegóły moich zadań jako członka Rady. Nie ograniczały się one do uczestnictwa w posiedzeniach ogólnych. Powiem tylko, że mój udział w Radzie i moje telewizyjne kontakty sprzyjały przede wszystkim "Sezamkom". Od 1985 roku, kiedy Zespół osiągnął wysoki poziom artystyczny, "Sezamki" wyjątkowo często gościły w TVP 1, TVP Łódź i nie tylko. Zaczęło się od rejestracji całego widowiska "Spotkanie bajek" przez Łódzki Ośrodek TVP. A później bardzo dużo sezamkowych piosenek a nawet części widowisk było rejestrowanych przez TVP1 kub TVP Łódź. Wiele piosenek zrealizowano też w formie teledysków: np. "Kładka", "Ile gwiazd na niebie", "Wygibasy", "Boniek rock", "Barwny sen", "Gramy w taką grę", "Kuchnia polska", "Mee-ee-bee", "Leśne tango" i wiele innych. Jeszcze w roku 1993 Ośrodek Łódzki realizował blisko półgodzinny program Jasełek'2000 "We żłobeczku na sianeczku", a w 1998 roku Łódź zrealizowała obszerny reportaż o okazji XV-lecia istnienia "Sezamek".

    W 1986 roku, widząc potrzebę uzyskania szerszej wiedzy o prowadzeniu działalności kulturalnej, zapisałem się na Podyplomowe Studium Kierowania Działalnością Kulturalną na Uniwersytecie Warszawskim. Uważałem, że dyplom magistra sztuki Akademii Muzycznej nie wystarcza. Studium uruchomiono w tym czasie w ramach Wydziału Pedagogicznego. Miałem takie przedmioty: Ekonomika kultury; Socjologiczne problemy społeczności lokalnych; Wychowanie przez sztukę; Psychologia organizacji; Elementy nauki o organizacji i zarządzaniu; Teoretyczne podstawy pracy kulturalno-wychowawczej; Podstawy nowoczesnej informatyki; Diagnozowanie potrzeb społeczno-kulturalnych; Diagnostyka organizacji; Aktualne problemy wychowania; Seminarium dyplomowe. Wyniosłem z tego bardzo dużo. Ale przede wszystkim ideę wychowania przez sztukę, którą kierowałem się w dalszej pracy pedagogicznej jak też przy tworzeniu piosenek i widowisk sezamkowych.

    Przez dwa lata, 1991/93, byłem jednym z dwóch konsultantów Ministerstwa Edukacji Narodowej ds. tworzonego przez warszawską Akademię Muzyczną programu "minimum wychowania muzycznego". Niewiele z tego wyszło. Indolencja MEN'u jest zatrważająca! Z dwuletnich spotkań wielu ludzi nic nie wynikło!

    W 1991 roku Departament Kształcenia Ogólnego Ministerstwa Edukacji Narodowej powołał mnie na jednego z dwóch recenzentów "Minimum programowego w zakresie wychowania muzycznego w szkole podstawowej". Podpisana umowa zobowiązywała mnie do uczestniczenia w licznych spotkaniach i szkoleniach oraz napisaniu recenzji odnośnie "Minimum programowe muzyki" Wojciecha Waglewskiego i "Minimum programowe w zakresie muzyki" Magdaleny Radziejowskiej i Szabdesa Esztenyi'ego. Pilotowana przez dr Stanisława Sławińskiego, wicedyrektora Departamentu Kształcenia Ogólnego, sprawa ciągnęła się przez dwa lata: 1991-1993. Ostatecznie nigdy nie była wdrożona. Oto moja recenzja.

    Józef Gałecki - Próby nowego spojrzenia na wychowanie muzyczne w szkole podstawowej są pożądane. Przemawia za tym konieczność zweryfikowania dotychczasowych celów, idei i treści; absolutna konieczność maksymalnego procesu kształcenia przy jednoczesnym uproszczeniu stosowanych metod i środków. Wszystko to po to aby cele były słuszne, idee prawdziwe, treści przystające do potrzeb i oczekiwań a metody i środki atrakcyjne i skuteczne. Wielkie programy i plany mają to do siebie, że nie są realizowane. Niepotrzebnie marnotrawią pieniądze i ludzkie zaangażowanie. Stąd "program minimum" jest zamierzeniem słusznym.
    Obydwa zestawy:
- pana Wojciecha Waglewskiego: "Minimum programowe muzyki"
oraz - państwa Magdaleny Radziejowskiej i Szabdesa Esztenyi: "Minimum programowe w zakresie muzyki – kl. IV – VIII" - są godne polecenia.
    Propozycje pana Wojciecha Waglewskiego są niezwykle inspirujące. Autor jest tutaj niekwestionowanym autorytetem. Starannie dobrane, przemyślane i trafne rozważania ogólne zmuszają do refleksji. I co ważne – nic nie narzucając – zachęcają do twórczego traktowania przedmiotu.
    Szczególnie cenne są uwagi:

  • o konieczności twórczego sposobu poznawania świata i potrzebie kształcenia twórczego myślenia;
  • zakwestionowanie służebnej funkcji sztuki wobec celów społecznych:;
  • przeniesienie akcentu z narodowych na uniwersalne cechy i wartości sztuki;
  • o funkcji języka muzyki i o roli autorytetu;
  • rozszerzenie pojęcia elitarności "na działalność twórczą w ogóle", co zakłada możliwość pełnego uczestnictwa wszystkich uczniów w procesie poznawania muzyki, niezależnie od ich talentu;
  • stwierdzenie, że normalność jest krytycznym – a zatem twórczym – spojrzeniem na rzeczywistość a nie zgodą na obowiązujące normy;
  • o obowiązku nauczyciela podsycania nieustannej dziecięcej ciekawości.

    Wynikający z tych rozważań plan programu nauczania jest inspirujący i twórczy, pozostaje więc z tymi rozważaniami w zgodzie. Autor niezwykle konsekwentnie proponuje nam kreatywny ideał procesu edukacji. Wszystko tu jest logiczne i potrzebne.
    Przy nauczaniu historii muzyki trafne jest traktowanie rozwoju jako nieustannego procesu reakcji na epokę poprzednią (bunt i kontynuacja) oraz ukazywanie rozwoju poprzez pryzmat osobowości, autorytetów jak też przedstawienie "pop-kultury" jako integralnej części rozwoju kultury muzycznej (ze szczególnym uwzględnieniem rock’n rolla).
    Akceptując w całej rozciągłości propozycje pana Wojciecha Waglewskiego jestem również za jazzem i rockiem , za solmizacją relatywną, za obalaniem schematów dur – moll, za pojęciem utworu jako procesu, za twórczym procesem nauczania.
    Przy tym wszystkim chciałbym stanowczo podkreślić, moim zdaniem za mało docenianą w propozycjach pana Wojciecha Waglewskiego, niekwestionowaną rolę śpiewu. Śpiew i towarzyszące mu elementy melodii, rytmu, formy, całej wiedzy o muzyce i jej historii jest najdoskonalszą formą kształcenia i wychowania muzycznego. I co bardzo ważne, formą akceptowaną przez rodziców i dzieci.
    W zestawie nr 2 Autorzy słusznie spostrzegają, że "praktyczne doświadczeniu muzyki realizowane jest w trzech płaszczyznach:

  1. - biernej – konsumpcyjnej;
  2. - aktywnej – odtwórczej;
  3. - aktywnej – twórczej."

    Stąd w procesie nauczania uwzględniają:

  • poznanie literatury muzycznej i form muzycznych poprzez słuchanie muzyki (nagrania, koncerty na żywo);
  • naukę śpiewu i tańca towarzyskiego;
  • zajęcia kreatywne, twórcze.

    W konsekwencji propozycje programowe ujęte na str. 7 – 10 w dwóch równoległych kolumnach: AKTYWNOŚĆ / INFORMACJE – są uzasadnione i przejrzyste. Mam jedynie wątpliwości czy takie zamierzenia jak granie na instrumentach (czy nauką gry należy objąć wszystkich uczniów?) albo kursy tańca towarzyskiego - niewątpliwie bardzo cenne – dadzą się zrealizować w praktyce szkolnej.
    Nie do końca rozumiem rozważania przedstawione na początku pracy, mające według Autorów określić "charakter przedmiotu i cel nauczania". Czemu służy i do kogo jest adresowana informacja , że muzyka jest "mową", "zabawą", "sztuką"? Wszystko to prawda ale czy nie wystarczy, że muzyka jest po prostu muzyką?
    Natomiast bardzo pozytywnie oceniam zdecydowane podkreślenie znaczenia nauki śpiewu jako najskuteczniejszej formy muzykowania. Zgadzam się też, że istotny jest tutaj "właściwy dobór repertuaru" ale byłbym ostrożny w zalecaniu jego przydatności do praktycznego zastosowania w życiu szkoły, towarzyskim, rodzinnym, religijnym".
    Nie czas jeszcze na wnioski ogólne i decyzje. Przyniesie je niewątpliwie dyskusja. Na razie pozwolę sobie wyrazić uznanie pod adresem tych pracowników Ministerstwa Edukacji Narodowej, którzy zechcieli podjąć trud nowego spojrzenia na bardzo ważne w ogólnym procesie nauczania problemy wychowania muzycznego. - Łódź, 13 stycznia 1992

    Jest to recenzja wstępna. Ostatnią pisałem w czerwcu 1993 roku. A skutek był żaden. - JJG 28.07.2011

 

 

    Czyż to nie jest analogia do naszych czasów?
    "Italia - woła do zwycięskiego Medyceusza autor Księcia - pozostawiona jakby bez życia wyczekuje przyjścia tego, który by zdołał uleczyć Jej rany, położyć koniec pustoszeniu i rabowaniu Lombardii, łupiestwu i grabieży w Królestwie i w Toskanii, tudzież uzdrowić Ją z tych ran, które po tak długim czasie stały się prawie nieuleczalne. Widzi się, jak Ona prosi Boga o zesłanie kogoś, kto by Ją wybawił od okrucieństw i zuchwalstwa barbarzyńców. Widzi się także, że jest Ona zupełnie gotowa i skłonna do pójścia za jednym sztandarem, byle znalazł się ktoś, kto by go podniósł." - Niccolo Machiavelli (3.05.1469-21.06.1527) - Książę.

 
 
 
© Copyright JJG---2012-2016